Witam Was,
dziś pokaże wam z czym jak na razie od tygodnia walczę z mężem, no Ja może jeszcze nie:P ale mój mąż tak. Położyliśmy dopiero sufit niby nic ale jest z tym tyle zabawy..., same że tak powiem pierdołki, ponieważ na to, najwięcej idzie czasu, ruszymy z miejsca jak będziemy już na ścianach, marzy mi się już koniec, a to zaledwie jest wstęp ha ha może na zimę się wprowadzimy, idzie nam to opornie bo sami to robimy, pomaga nam jedynie rodzina, ale jak każdy wie oni też pracują wiec i to nie zawsze wypali. Na razie Mój największy dylemat to, jaki kolor wybrać na ściany??? już dużo czasu mi na tą decyzje nie zostało, Hmmm... tym bardziej że każdy kolor mi się podoba, a koncepcja zmieni się z minuty na minutę.:D
A to mix moich czterech nie dokończonych kątów:)
Hello you,
Day of the show you how far a week fighting with her husband, well, I can not yet: P but my husband anyway. We put only the ceiling but nothing like this is so much fun ..., same so to speak, because it goes most of the time, we move from the place as we have on the walls, I dream of the end, and this is just a prelude ha ha in the winter can introduce, we are doing it reluctantly because we do it ourselves, it helps us only family, but as everyone knows they work so well and it does not always work out. For now, my biggest dilemma is what color you choose for the walls? I have a lot of time on this decision was not, Hmmm ... especially since every color I like, and the concept of change from minute to minute.: D
And this mix of my four corners unfinished :)
